Ludzie, z którymi idziemy przez życie oraz okoliczności życiowe, które tworzą nasze środowisko wzrostu to najważniejsze czynniki modelujące nas jako jednostki.

Oto moja mała historia. Jestem przekonany, że wielu z Was, którzy ją czytacie, odnajdzie podobieństwa do swojego życiorysu, do własnych doświadczeń. Z pewnością też pozwoli nam się „lepiej poznać”.

„Zawsze fascynował mnie drugi człowiek. Odkąd pamiętam miałem swoich idoli, od których się uczyłem, podpatrywałem, którzy rozpalali moje serce do walki o przetrwanie w świecie, który wiele razy pokazał mi swoje gorsze oblicze. Moimi idolami czasami byli wielcy sportowcy, innym razem osoby, z mojego otoczenia, ludzie, z którymi miałem do czynienia przy różnych okazjach. Czułem, jak silne może być oddziaływanie moich wzorców na mój sposób życia, myślenia, na ambicję, nieustępliwość, pracowitość, na marzenia. Szybko zapragnąłem, ale i musiałem stać się kimś w rodzaju mentora dla swoich młodszych braci. Ta relacja pozwalała mi mieć nadzieję, że uda im się przejść przez gęste sito wymagającej rzeczywistości, doznając jak najmniej cierpienia. Po latach, kiedy zrodziła się w moim sercu nieopisana pasja dzielenia się narzędziami inspiracji oraz dobrej zmiany, czuję, jakby tamte czasy młodości były swoistym przygotowaniem do obecnej wspaniałej, dającej mi tyle spełnienia pasji.

Dom rodzinny to powinno być miejsce, gdzie czujemy się bezpiecznie, gdzie się o nas troszczą, interesują się naszym losem, dorastaniem. Przede wszystkim powinno być to jednak miejsce, gdzie jesteśmy kochani. Dobrze jednak wiemy, że często jest inaczej, źle. Nie jest łatwo powiedzieć, że nie miało się takiego domu, rodziców zatroskanych o swoje dzieci, że finansowo było ciężko niemal zawsze, że tysiące razy czułem się wyobcowany, gorszy, napiętnowany, że przez długie lata znaczną część każdych wakacji musiałem poświęcić na pracę, aby mieć trochę swoich pieniędzy na drobne wydatki, poczuć się „lepszym”, być jak inni rówieśnicy. Choć to już dawne czasy, ich ślad wciąż jest odczuwalny w moich wspomnieniach oraz niektórych zachowaniach. Z pomocą kilku wspaniałych ludzi, którymi obdarowało mnie życie, udało mi się właściwie poukładać tamte trudne doświadczenia, wydostać z ich bolesnego ucisku. Dojrzałem też do tego, że jestem życiu wdzięczny za tamte trudne czasy, ponieważ dzięki nim bardzo dobrze rozumiem ludzi, którym los nie szczędzi tego rodzaju bólu. Tamte doświadczenia, które zmuszały mnie często do brania bardzo dużej odpowiedzialności nie tylko za siebie, zawsze mobilizowały mnie do walki o to, aby w przyszłości stworzyć z ukochaną żoną wspaniały, wzorcowy dom i rodzinę. To się udaje. Cierpienie ma potężną siłę sprawczą, jest niezwykle silnym bodźcem do dobrej zmiany, dlatego jestem wdzięczny życiu za wszystkie trudne chwile, które kosztowały mnie naprawdę dużo bólu, ale i tak wiele nauczyły. Dzięki wspaniałym narzędziom rozwoju osobistego oraz mentalnego treningu wiem, jak dobrze wykorzystać wszystko, co życie niesie.


Sport był w moim życiu od zawsze. Kocham sport, rozumiem sport, żyję duchem sportu. Mogę powiedzieć, że moja fascynacja sportem to najwspanialsza rzecz, jaka została mi
po tacie. Nie potrafił być dobrym ojcem, jakiego chce mieć każde dziecko, ale udało mu się zaszczepić we mnie wielką pasję do sportu, który zawsze był dla mnie azylem, ucieczką od trosk, dostarczał wspaniałych emocji, kumpli tak samo zwariowanych na jego punkcie jak ja. Sport nauczył mnie wielu cennych wartości. Wyraźnie pokazywał, że sam talent to mało, że ciężka praca działa cuda, że wytrwałość i determinacja rodzą wyniki oraz postęp, a to podnosi oraz broni poczucia wartości. Sport to też byli i są dla mnie wspaniali ludzie, moi idole w różnych okresach życia. Wiele się od nich nauczyłem, jestem im
za to wdzięczny. Tysiące razy to właśnie dzięki nim, migających mi przed oczyma wyobraźni, byłem w stanie zmusić swój organizm do potężnego wysiłku podczas treningów, zawodów. Moje doświadczenia sportowe pozwalają mi mówić do ludzi, że mogą w życiu więcej,
że każdy ma swoją wielką szansę, że ma możliwości, które często pozostają ukryte przez długie lata, aż do chwili jakiegoś przełomu, uwierzenia w siebie, niezwykłej inspiracji, zaryzykowania.

Moje zamiłowanie do edukacji narastało stopniowo. Nie zawsze była to dla mnie przyjemność, czasami nie rozumiałem jej wartości, ale jestem wdzięczny życiu, za to,
że zawsze potrafiłem robić dobre wyniki w tych obszarach, gdzie mi bardzo zależało. Te wyniki, które były efektem pracowitości oraz pewnych predyspozycji, były moją trampoliną poczucia wartości, tak bardzo obniżonego przez otaczający mnie świat.

Zawsze lubiłem pomagać innym, tak jak mi wiele razy w życiu ktoś pomógł. Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz mogę i chcę realizować swoją życiową misję również poprzez pokazywanie innym dobrych, skutecznych dróg rozwoju oraz wzrastania. Uczyć się wciąż od lepszych, zdobywać nowe kompetencje, poszerzać horyzonty to wspaniałe doświadczenia, które mają moc totalnie odmienić ludzkie życie. Dla mnie to potężne źródło inspiracji do tego, aby dać każdemu człowiekowi to, co mam najlepsze, najwartościowsze. Nie można oczekiwać przyjemniejszego życia, jeśli nie podnosimy swojej wartości
w różnych życiowych obszarach. Stawanie się kimś więcej jest wspaniałe, jest naszą odpowiedzialnością, jest dla człowieka wielką radością.


Często analizuję swoje przeszłe życiowe doświadczenia, ponieważ w nich jest bogactwo, z którego stale czerpię życiową mądrość i roztropność. I zawsze przypomina mi się historia Steva Jobsa, który powiedział kiedyś, iż w danym momencie życia zazwyczaj nie potrafimy dostrzec i zrozumieć wartości tego, co się dzieje, co nierzadko jest bolesne, trudne, wymagające, ale kiedy na te same doświadczenia spojrzymy po jakimś czasie, wtedy wszystko układa się w cudowną całość, nabiera sensu i nagle jesteśmy w stanie docenić to, co przeżyliśmy. Steve mówił „…nie można łączyć punktów patrząc w przyszłość, można je jedynie połączyć patrząc wstecz”.

Te słowa doskonale wpasowują się w moją dotychczasową historię życia i jestem pewien, że każde kolejne ważne życiowe doświadczenie będzie jeszcze jednym punktem na mapie, który kiedyś połączę z pozostałymi i powstanie wspaniały obraz. Dla mnie tych punktów było do tej pory wiele, za wszystkie jestem życiu wdzięczny, wszystkie bez wyjątku pomagają mi być tym, kim jestem, robić z pasją to, co robię, służyć i pomagać, komu tylko mogę. Bez wątpienia Twoje życie to również takie pasmo punktów, które możesz połączyć i lepiej zrozumieć, dlaczego miały miejsce, po co się wydarzyły. Nie tylko zrozumieć, ale przede wszystkim właściwie wykorzystać dla swojego szczęścia. Wierzę w Ciebie”.